aktualności klacze pokazy wyścigi stanówka oferta galeria kontakt o nas księga gości

Bohema w Bratysławie


Bohema w Bratysławie


Trener


Podium dla Klaudii i Matadora (2006-07-06; 23:02)

Niespełna tydzień później (24 czerwca) przyszło nam wyruszyć w dużo dłuższą podróż, której celem była stolica Słowacji – Bratysława. Blisko 10-godzinna podróż przebiegała sprawnie, wyjątkowo „ekologicznie” i jak zawsze wesoło, więc mimo upału, zarówno konie, jak i ludzie zadowoleni i w dobrej formie dotarli na miejsce zgodnie z planem. Z lektury wyścigowego programu dowiedzieliśmy się jak gospodarze oceniają nasze szanse – „Bohema nie ma nic do stracenia, a matador Don Miguel może liczyć na powiększenie stanu konta i płatne miejsce”.

Spacer po wyznaczonych do treningu miejscach bieżni pozwolił poznać arenę czekających nas pojedynków: trudny technicznie profil zakrętów (biega się na prawą rękę), obwód około 1600m i krótka prosta (około 350m), bezpieczna bariera, wewnętrzny tor (trawiasty), na którym rozgrywa się część gonitw płaskich i wyścigi płotowe, piaskowy owal treningowy oraz kilkanaście przeszkód o rozmaitych profilach, a wszystko to zatopione w drzewach i żywopłotach. Nieduży padok z tartanowym podłożem, boksy do siodłania, zaplecze techniczne (biura, waga, szatnie, etc.), skromne, proste trybuny, plac zabaw dla dzieci, restauracja i mała gastronomia, no i oczywiście boksy gościnne (w dwóch kompleksach – starym, drewnianym i niezbyt komfortowym oraz znacznie wygodniejszym nowym) plus domki dla obsługi – tak w dużym skrócie wygląda bratysławskie „zavodisko”.

W niedzielę ruch w stajni wzmagał się z każdą godziną. Raz po raz przyjeżdżały konie i stopniowo narastały emocje. Miting ruszył o 14.00. My szykowaliśmy bardzo spokojną BOHEMĘ (Special Power – Blondynka po Who Knows) do gonitwy IV – jednego z dwóch najwyżej dotowanych tego dnia wyścigów. Nie było zaskoczeniem, że debiutującą w tym sezonie, jeszcze nie sprawdzoną trzylatkę czeka niezwykle trudne zadanie. Gniada klacz miała dziesiątkę przeciwników, w tym znane nam już z Ebreichsdorfu słowackiego Atropina i czeskiego Pudra, utytułowane Forest Mana i Dubai Tower, bardzo szybki duet: Tytus - Marian, kolejną parę wyhodowaną w Polsce: Kanna – Aryman oraz czołowego dwulatka sezonu 2005 w Czechach – og.Mysterro i trzecią klacz w stawce Harmony Dancer. Jak zwykle u naszych południowych sąsiadów, bieg I kategorii (1400m) skupił na starcie bardzo dobre konie. Na szybkiej bieżni (w skali 4.1) w 30-stopniowym upale Bohema (53kg) dosiadana przez Klaudię Wójcik uchodziła zatem za outsiderkę, ale do ostatniego zakrętu dobrze wytrzymywała ostre tempo (łączny czas zwycięzcy – Mysterro okazał się tylko nieznacznie gorszy od rekordu toru!). Bohema zaintrygowana przejściem drogi (piasek przykryty skoszoną trawą) zgubiła rytm i nie liczyła się już zupełnie na prostej, jednak tym razem nie miejsce było najważniejsze. Występ naszej trzylatki nie wypadł wprawdzie okazale, jednak zyskaliśmy cenne przetarcie i doświadczenie, co na pewno zaowocuje w kolejnych startach. Istotne, że cały czas zachowywała iście olimpijski spokój, dopisywał jej apetyt i że tegoroczny debiut zakończyła w pełni zdrowia i kondycji. Przygotowani na odległe miejsce (11), ale zadowoleni z postawy obu „dziewczynek” czekaliśmy na bieg Don Miguela.

W gonitwie IX (III kategoria na 2200m dla 3-letnich i starszych koni) nasz „Matador” (61,5kg) miał dwóch groźnych rywali. Trzyletni czeski Cennet (57kg) trenera Cestmira Olehli startował dotychczas tylko raz, wygrywając dowolnie w Pradze gonitwę na 2400m, a jego rówieśnik – słowacki Diamant (55,5kg), przygotowywany przez Piotra Czarnieckiego, w dwóch występach pokazał, że jego forma zdecydowanie rośnie. Klaudia prowadziła „Matadora” blisko czoła, na pozycji trzeciej, a mocne tempo dyktowały czeskie klacze Soulieta i Slavinika. Liderki osłabły przy wejściu w drugi zakręt i Don Miguel wyprowadził na prostą. Tuż za nim byli już jednak jego najgroźniejsi przeciwnicy, którzy od połowy przeciwległej prostej poprawiali pozycje. Na finiszu „Matador” próbował uciec konkurencji i wyjątkowo dzielnie bronił przodownictwa, ale po około 150 metrach młodość, niższe wagi i doświadczeni dżokeje wzięli górę. Rosły kasztanowaty Cennet (w siodle Tomas Smatrala) zwyciężył pewnie o 1 ˝ długości przed urodziwym Diamantem (Laurent Beaucamp), a DON MIGUEL (Deploy – Don’t Wary po Lomond) minął celownik trzeci (2 ˝ długości). Ponownie czas triumfatora okazał się bliski rekordowi toru, co wobec świetnego występu naszego pupila, bardzo nas ucieszyło. Uśmiechnięta Klaudia odbierała gratulacje i nagrody (puchar i medal) podczas uroczystej dekoracji, której dokonał sponsor biegu – Starosta miasta Karlova Ves.

W poniedziałek wieczorem zadowoleni z wzorowo wykonanego zadania zameldowaliśmy się w stajni. Konie, które świetnie zniosły trudy podróży i wyścigów, powróciły do swoich boksów, a my zasiedliśmy przed telewizorem, by jeszcze raz (video, zdjęcia) przeżyć emocje związane z wyprawą do Bratysławy. A szczegółowe wyniki naszych i innych polskich koni startujących w stolicy Słowacji znajdziecie Państwo na stronie www.zavodisko.sk

Copyright © 2004-2018 ROSLONCE.PL | Wszystkie prawa zastrzeżone