aktualności klacze pokazy wyścigi stanówka oferta galeria kontakt o nas księga gości

SĄ RZECZY, O KTÓRE WARTO WALCZYĆ DO KOŃCA ... (2011-03-13; 17:32)

Na początku miałem nadzieję na szybkie rozpatrzenie mojego odwołania, wówczas napisałbym tych parę słów już po zakończeniu postępowania, ponieważ jednak wszystko przedłuża się w czasie, uważam, że ze względu, iż moja praca ma charakter publiczny i wiele osób zadaje mi pytania na ten temat, będę przekazywał informacje na bieżąco.

Sąd uchylił orzeczenie Komisji Odwoławczej i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia, wytykając wiele nieprawidłowości. Ja osobiście uważam, że nie miałem żadnych szans na jakąkolwiek obronę, a nawet na wyjaśnienie sprawy dopingu Golden Tirola. Dokumenty które otrzymałem to tylko wynik próby A - jedna kartka przesłana faxem. Wynik próby B dostałem do przeczytania na spotkaniu z Komisją Techniczną, po którym zostałem ukarany sześciomiesięczną dyskwalifikacją. Zgodnie z przepisami powinienem dostać odpis od oryginału lub kopię tego dokumentu (potwierdzoną za zgodność z oryginałem) dostarczoną w sposób formalny. Upominając się o swoje prawa przed Komisją Techniczną (w składzie: p. J. Łojek, p. A. Rybiec oraz p. F. Sondij), usłyszałem od pana przewodniczącego Mirosława Stawskiego, że komisja jest po to żeby mnie ukarać, a nie po to żeby cokolwiek wyjaśniać. Jest to fakt, że to trener odpowiada za zabezpieczenie konia przed podaniem niedozwolonej substancji. Tylko jak można zabezpieczyć konia pod nieobecność trenera? Kiedy znajduje się pod opieką zaufanych osób (tak się mogło wydawać).

Tu chciałem, na forum publicznym przedstawić fakty, jakie towarzyszyły tej sprawie, do dnia dzisiejszego przeze mnie nie wyjaśnionej i niezrozumiałej. Po przesłaniu z Paryża wyniku próby A, postanowiliśmy sprawdzić próbę B, żeby wyeliminować jeden z czynników, czyli pomyłkę próbek lub jakiś zbieg okoliczności, wysłaliśmy próbę B do Hong Kongu. Przed wysłaniem rozmawiałem z wieloma osobami, z właścicielami koni oraz dżokejem, który wtedy u mnie pracował i mieszkał - Piotrem Krowickim. On również mnie namawiał na wysłanie tej próby, gdyż, jak mówił - nie wie jak to mogło się stać i trzeba wyeliminować pomyłkę. Rozmowa odbyła się przez telefon, gdyż Krowicki rozpoczął pracę w Niemczech. Po kilkunastu dniach, gdy rozpętała się prawdziwa burza na mój temat, podjąłem decyzję, że nie zawaham się i wszelkimi możliwymi sposobami, dojdę do prawdy. Jeszcze przed otrzymaniem wyniku próby B miałem telefon od P. Krowickiego. Pytał mnie czy nie pamiętam, jak robiłem zastrzyk Tirolowi przed wyścigiem – bo on to pamięta. Zapytałem, czy nie żartuje, ale jak się okazało nie żartował, tylko mówił poważnie. Usiłował mi wmówić, że widział jak robiłem dożylnie zastrzyk Tirolowi. Ostro potoczyła się nasza dalsza rozmowa. Wymusiłem na nim żeby powiedział kiedy to dokładnie było. Odpowiedział, że wieczorem, w przeddzień wyścigu Tirola. W rozmowie z właścicielem konia p. Salihem Plavac, powiedział, że robiliśmy ten zastrzyk razem – on trzymał konia, a ja robiłem. Po ochłonięciu, zacząłem analizować sytuację – umiejscawiać całe zdarzenie w czasie i łączyć fakty. Okazało się, że rok temu, Criterium rozgrywane było w sobotę (w piątek wyścigi również się odbywały). Cały tydzień – od poprzedniej niedzieli, gdzie Golden Tirol biegał w Rzymie, nie było mnie w stajni – byłem na aukcji w Newmarket. Wróciłem w czwartek w nocy, więc nie mogłem razem z Krowickim podać zastrzyku. Z kolei w piątek Krowicki nie wrócił po wyścigach na noc do naszej stajni, pojawił się dopiero w sobotę rano. Zadaję sobie jedno pytanie: dlaczego Piotr Krowicki zmienia wersje wydarzenia i kłamie? Po dotarciu wyniku próby B – pozytywnej, wnioskowałem do Komisji Technicznej o przesłuchanie świadków: Piotra Krowickiego i p. Saliha Plavac. Usłyszałem tylko, że za zabezpieczenie konia odpowiada trener i za to zostanę ukarany. Podobnie odbyło się przed Komisją Odwoławczą (w składzie: przewodniczący – A. Wiśniewski, J. Koch, M.Wachel), z tą różnicą, że wówczas został przesłuchany p. Salih Plavac.

Zwróciłem się do kancelarii adwokackiej. Złożyliśmy odwołanie do sądu oraz zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez Piotra Krowickiego. Prokuratura umorzyła postępowanie. Złożyliśmy zażalenie do sądu na postępowanie Prokuratury Okręgowej dla Mokotowa.

Stawiam sobie pytanie: dlaczego Komisja Techniczna, Odwoławcza oraz Prezes Jockey Clubu pan Feliks Klimczak (który odmówił mi udostępnienia jakichkolwiek dokumentów) nie chcą wyjaśnienia całej sprawy? Czy ukaranie trenera załatwia sprawę dopingowania koni w Polsce? Czy nie można by było poznać mechanizmów tym rządzących?

Zwracałem też uwagę (przed Komisją Techniczną) na prawidłowość pobierania prób antydopingowych na Służewcu. Przy pierwszym tegorocznym pobieraniu próby od ogiera Golden Tirol, będącego w treningu u pana T. Kluczyńskiego, nie zgodziłem się na pobranie moczu, gdyż moim zdaniem, odbywa się to niezgodnie z procedurą i różni się istotnie od sposobu stosowanego w innych krajach (Niemcy, Słowacja, Austria). Jaki sens ma pobieranie próby do szczelnie zapieczętowanego, sterylnego, jednorazowego zestawu, gdy wcześniej koń oddaje mocz do pojemnika, który nie jest z tego zestawu i przechowywany jest w szafce w woreczku foliowym? Te uwagi nie zostały uwzględnione ani przez Komisję Techniczną, ani Odwoławczą.

Ktoś może zarzuci, że swoim działaniem zaszkodzę wyścigom i ich rozwojowi. Ja jednak uważam, że poznanie prawdy i mówienie głośno o patologicznych zachowaniach, patrząc na ten temat przyszłościowo, może tylko pomóc wyścigom w Polsce.

Być może, po tym artykule dżokej Piotr Krowicki pozwie mnie do sądu o zniesławienie. Z chęcią się tam z nim spotkam. Zeznając pod przysięgą, być może przedstawiłby prawdziwą wersję wydarzeń. Zastanawiam się jakimi pobudkami kierował się Krowicki dopingując nam konia? Czy ktoś go do tego inspirował, czy zrobił to z własnej woli (tylko po co? – mieliśmy pewną wygraną). A może Krowicki otrzymał od kogoś pieniądze? Może gdyby komisja przesłuchała Krowickiego dowiedzielibyśmy się więcej na ten temat ? A może dowiedzielibyśmy się całej prawdy?

Nawiązując do tematu chciałem przytoczyć sytuację, jaka miała miejsce na wyścigach w Baden Baden, gdzie nasz ogier Exciting Life biegał wyścig klasy Listed. Przegrał do klaczy Terra di Tuffi (został poddany kontroli antydopingowej - klacz nie). Okazało się, że była ona poddawana kontroli po zwycięskim wyścigu we Francji. Wynik wykazał, że „jest napakowana” testosteronem. (Co by było, gdyby ta klacz była w moim treningu i wykryto by doping tu w Warszawie?) Niemcy natomiast wszczęli procedurę wyjaśniającą i okazało się, że po badaniu dróg rodnych, klacz posiada jajniki i jądra, czyli jest pół ogierem i pół klaczą. Nie wiem, jak zakończyła się sprawa. Ważne w tym wszystkim jest to, że zostały zachowane ludzkie metody postępowania z oskarżonym o doping trenerem.

Wracając do wątku Golden Tirola, chciałbym powiedzieć, że w dniu 24.01.2011r. zebrała się Komisja Odwoławcza, ażeby ponownie rozpatrzyć sprawę (zgodnie z nakazem sądu). Niestety okazało się że powinna ona działać w innym składzie, niż ten,w którym wydała zaskarżone orzeczenie. O tym fakcie komisja została poinformowana przez mojego obrońcę.

Powyższa sytuacja oraz kilka innych powodują, że cały czas waham się, czy będę trenował w Polsce konie na własne nazwisko. Boję się odebrania licencji dożywotnio, o co wnioskował do Komisji Technicznej (w roku 2009, jak i w 2010 roku) pracownik Polskiego Jockey Clubu pan P. Gocłowski. Zarzuca mi on składanie fałszywych informacji na temat konia, który jest jego współwłasnością, za co według Regulaminu Wyścigów Konnych grozi pozbawienie licencji na zawsze. Chciałbym wyjaśnić, że sprawa sądowa mająca znieść tę współwłasność, na której byłem obecny w charakterze świadka odbyła się w dniu 1 marca 2011r. jednak nie przyniosła rozstrzygnięcia. Sąd zadecydował o powołaniu biegłego, który ma ocenić całą sytuację. Wytworzył się pewien paradoks – koń Obi wan Kenobi od dwóch lat jest w treningu - obecnie ma 4 lata i jego czas na udaną karierę wyścigową upływa. Koń, który do tego się urodził, aby biegać, przez upór i złą wolę pana P. Gocłowskiego, nie może uczestniczyć w wyścigach. Czy potrzebny jest biegły żeby wytłumaczyć ten fakt pracownikowi Polskiego Klubu Wyścigów Konnych? W tej sprawie wzywał mnie także prezes Jockey Clubu pan F. Klimczak, który zaproponował żebym wycofał zgłoszenie tego konia do sezonu, wówczas on nie przekaże pisma p. P. Gocłowskiego do Komisji Technicznej. Odmówiłem i poprosiłem żeby postępował zgodnie z prawem. Z tego co mi wiadomo komisja zajmowała się sprawą (byłem przesłuchany na tę okoliczność przez komisję) jednak nie poinformowano mnie żadnym pismem ani o wszczęciu postępowania, ani o jego zakończeniu.

Adam Wyrzyk

Om Karma – 09.06.07

Om Karma – 09.06.07

Om Karma – 09.06.07

Om Karma – 09.06.07

Om Karma – 09.06.07

Om Karma – 09.06.07



Copyright © 2004-2018 ROSLONCE.PL | Wszystkie prawa zastrzeżone